pierwszy dzień przesłuchań konkursowych XXXIII Międzynarodowego Festiwalu Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej 2014-05-17

Pierwszego dnia, przy ołtarzu soboru Świętej Trójcy w Hajnówce zaśpiewało 7 chórów.
Z przyczyn niezależnych od organizatorów, nie wystąpił Chór Parafii Prawosławnej p.w. Wniebowstąpienia Pańskiego – Kijów ( Ukraina )

1.Chór Parafii Prawosławnej p.w. Św. Mikołaja – Białowieża ( Polska )
Dyrygent – ks. Walery Piotrowski
Chór z Białowieży wystąpił jako pierwszy. To chyba bardzo trudne zadanie zaśpiewać pierwszemu?
- Mam troszkę inne odczucie. Myślę, że lepiej wystąpić pierwszemu, bo nie wiemy jak się zaprezentują następne chóry. Łatwiej wystąpić pierwszemu, niż słyszeć, że przed nami ktoś lepiej się zaprezentował. Z drugiej strony wiadomo, stres zawsze jest.
Wasz chór jest bardzo kameralny…
- Może malutko osób, ale co niedzielę starają się być w cerkwi, przychodzą na próby, głosy mają dobre. Wcześniej może było więcej chórzystów, a teraz brak perspektyw, część wyjechała.
Niech batiuszka powie, gdzie się lepiej śpiewa, w cerkwi w Białowieży, czy w hajnowskim soborze?
- Naukowcy już wcześniej stwierdzili, że białowieska cerkiew ma najlepszą akustykę w tych okolicach. Nawet pierwsza płyta, która była nagrana - „Carskim muczennikam”, chór z Moskwy przyjechał do Białowieży i u nas nagrywał. Ale w soborze śpiewało się dobrze. Mieliśmy obawy, bo nas niedużo, a cerkiew ma swoje rozmiary.
Jakie nastawienie chórzystów?
- Najważniejsze, to pokazać, że mamy chór, który chce śpiewać, który ma głosy. Nasz chór stara się nie powtarzać utworów, które są na płytach, nagrywanych przez każdy chór. Staramy się, aby nasz repertuar był troszeczkę inny.

2.Chór Parafii Prawosławnej p.w. Podwyższenia Krzyża Pańskiego – Werstok ( Polska )
Dyrygentka - Iwona Anna Bolesta
Pamiętam panią z tego festiwalu jako chórzystkę…
- Pierwszym chórem w którym śpiewałam był Chór Parafii ZMP w Bielsku Podlaskim. Śpiewałam także z chórem Politechniki Białostockiej.
Pani po raz pierwszy dyrygowała chórem na festiwalu muzyki cerkiewnej…
- Był stres, ale mobilizujący.
Jak to się stało, że została pani dyrygentką?
- Poprosił mnie o to ksiądz proboszcz z Werstoku. Wiedząc o tym, że znam się na muzyce, że uczę się muzyki, stwierdził, że warto mnie zaangażować w werstockiej parafii. Ukończyłam szkołę muzyczną I stopnia w Bielsku Podlaskim, a teraz jestem na I roku magisterskim Uniwersytetu Muzycznego w Białymstoku.
Werstok ma większy chór niż Białowieża, jak się to udało?
- Ludzie do mnie przyszli. Na samym początku było mało osób, ale z miesiąca na miesiąc ktoś decydował się zostać chórzystą, co bardzo mnie cieszy.

3.Chór Parafii Prawosławnej p.w. Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny – Boćki ( Polska )
Dyrygentka – Elżbieta Zdrojewska
Pierwszy raz pani dyrygowała na hajnowskim festiwalu?
- Tak, ale zero stresu, uśmiechnięte miny, radosne twarze. Dla mnie tylko buty na wysokim obcasie przeszkadzają, poza tym wszystko w porządku.
Jest pani chórzystką chóru z Białegostoku, a w Boćkach dyrygentką. Która rola trudniejsza?
- Nie wiem. Stałam tyłem jako dyrygentka, więc mniej się stresowałam, a jak śpiewałam, stałam przodem i trzeba było wyrażać swoje emocje. Jednak wszystko jest dla ludzi i z ludźmi.
Jak odebrała pani atmosferę soboru?
- Akustyka wspaniała, atmosfera cudowna. Bardzo ciepłe przyjęcie i cieszymy się, że nas tak przywitali.

4.Chór Parafii Prawosławnej p.w. Św. Ap. Jakuba „Harmoń” – Łosinka ( Polska )
Dyrygentka - Maria Paszko
Pani dyrygowała chórami podczas poprzednich edycji festiwalu…
- Dyrygowałam kilka razy, jako Maria Bubka. To były chóry też z Łosinki, ale inne. Chór „Harmoń” powstał w 2010 r. i to jest nasz wspólny debiut. Trochę się tremowaliśmy. Najważniejsze, że śpiewaliśmy dla Boga i dla ludzi.
Udało się pani zebrać liczny chór…
- Tak, jak dla naszej wiejskiej parafii, to super. Jest bas, są tenory, cały skład głosów.
Jest pani muzykiem…
- Ukończyłam studia muzyczne w Równem na Ukrainie. W 2008 r. przyjechałam do pracy w Łosince, a w ubiegłym roku wyszłam w Polsce za mąż. Mogę powiedzieć, że tu znalazłam siebie, swoje miejsce w cerkwi jako dyrygentka, a także w życiu osobistym.

5.Chór Parafii Prawosławnej p.w. Św. Wielkomęczennika Jerzego – Białystok ( Polska )
Dyrygentka Anna Cyrkun
Na Festiwalu Hajnowskie Dni Muzyki Cerkiewnej, widzę panią któryś raz. Jak się śpiewało tym razem?
- Każdy pobyt na tym festiwalu, to coś nowego. Nie można powiedzieć, że dzisiaj było gorzej, chociaż wystąpiliśmy pierwszego dnia przesłuchań. W porządku, może oprócz paru technicznych uwag, które mam nie do miejsca, czy pogody, ale do moich chórzystów.
Kolejny występ na festiwalu, to inicjatywa pani, czy chórzystów?
- Żeby wystąpić akurat w tym roku na festiwalu, to była inicjatywa naszego proboszcza. Już rok temu chciał nas przysłać do Hajnówki. A my jesteśmy chorem, który nie przygotowuje się typowo do koncertów, tylko na nabożeństwa świąteczno – niedzielne. Jakichś specjalnych unowocześnień nie braliśmy pod uwagę, wykonaliśmy utwory, które śpiewamy podczas nabożeństw. Tylko i wyłącznie dla proboszcza Misijuka zrobiliśmy ten wyjazd i tę sprawę. W tym roku powiedzieliśmy Ojcze, jedziemy zaśpiewać specjalnie dla was.

6.Chór Parafii Prawosławnej p.w. Św. Tichona Patriarchy Moskiewskiego i całej Rusi – Gancewicze ( Białoruś )
Dyrygentka - Lubow Zańko
Pani chór zaprezentował bardzo bogaty program…
- Pierwszy raz jesteśmy na hajnowskim festiwalu, więc chce się jak najwięcej zaśpiewać.
Śpiew bułgarski, bizantyjski, serbski…
- Lubimy stare śpiewy, mają w sobie mocnego ducha.
Rozumiem, że pani chórzyści, to bardzo dobrzy muzycy…
- O tak, wszyscy bardzo dobrzy. Połowa chórzystów ma wykształcenie muzyczne.
Jak wam się śpiewało w hajnowskim soborze?
- Bardzo dobrze. Akustyka przepiękna.
Skąd dowiedzieliście się o festiwalu?
- Hajnowski festiwal jest powszechnie znany. Nasz batiuszka już dawno chciał nas wyprawić do Hajnówki, a w tym roku to się w końcu udało. Jesteśmy bardzo szczęśliwi z tego powodu.

Chór „Cantilena” – Sieradz ( Polska )
Dyrygentka – s. Alina Kulik
Skąd dowiedzieliście się o festiwalu?
- Hajnowski festiwal istnieje już tyle lat, więc i do nas doszło. W sercu nosimy taką muzykę, więc było naszym pragnieniem, aby wziąć udział w hajnowskim festiwalu. Przygotowywaliśmy się dużo wcześniej, ale w tym roku postanowiliśmy się zebrać i przyjechać do Hajnówki.
Od dawna wykonujecie muzykę cerkiewną?
- Zawsze gdzieś ta muzyka cerkiewna się przeplata. To takie bogactwo, że nie wyobrażam sobie, żeby można było śpiewać muzykę chóralną, całą literaturę chóralną i pominąć ten ważny rozdział. To jest tak jak z ikonami – oprócz tego, że jest pewne piękno, jeszcze jest pewien duch, który wsiąka w nas, gdy śpiewamy.
Trudno było nauczyć się wymowy?
- Jesteśmy pokoleniem, które jeszcze się uczyło języka rosyjskiego, więc i ze starocerkiewnosłowiańskim nie jest tak źle. Na pewno naszej młodzieży jest trudniej.
Kim są chórzyści?
- To całe rodziny – matka, ojciec i syn. I jedna siostra zakonna. Co roku mamy zmiany, ale my akurat wiele lat w jednym klasztorze, więc możemy śpiewać razem. Kiedyś śpiewało więcej sióstr, ale one wyjechały z racji swoich obowiązków.
Jak odebraliście wrażenia z soboru?
- Jesteśmy zachwyceni. Przede wszystkim akustyką, bo znakomicie się słuchało śpiewających chórów i znakomicie się śpiewało. Sobór jest przepiękny, robi wrażenie.

Jarosław Ignaczak, prezes Chóru „Cantilena” z Sieradza
- W chórze śpiewają amatorzy. Chcieliśmy śpiewać muzykę cerkiewną. Dla nas to było wezwanie, bo na co dzień nie śpiewamy takiej muzyki, a od dawna marzyliśmy o festiwalu w Hajnówce. Chcieliśmy zaistnieć z tą muzyką, ale też pokazać się w słynnym soborze. Muzyka cerkiewna jest przepiękna.

 
Krystyna Kościewicz